Rene Bach dwa ostatnie sezony spędził w barwach Polonii Bydgoszcz, będąc jednym z wiodących zawodników tej drużyny. Po awansie Polonii do pierwszej ligi zamienił Bydgoszcz na Opole i w nadchodzącym sezonie będzie reprezentował barwy Kolejarza.
– W ubiegłym sezonie razem z Polonią Bydgoszcz wygraliście rozgrywki drugoligowe. Nie chciałeś zostać w Polonii i spróbować swoich sił w wyżej lidze?
– Uważam, że zawodnik najpierw musi być najlepszy w rozgrywkach drugoligowych, a dopiero później myśleć o startach w wyższej lidze. Miniony sezon był w moim wykonaniu całkiem niezły, ale ciągle mam wrażenie, że nie pokazałem wszystkiego, co potrafię. Zdarzały mi się występy, z których zadowolony nie jestem. Zwłaszcza mam tu na myśli finałowy mecz w Poznaniu, po którym byłem bardzo zawiedziony. Mam nadzieję, że ten rok będzie dla mnie przełomowy i właśnie teraz pokażę, że jestem już gotowy do startów w pierwszej lidze. Temu celowi podporządkowuję swoje przygotowania sprzętowe i kondycyjne. Jestem bardzo pozytywnie nabuzowany.
– A jak podsumujesz czas spędzony w Bydgoszczy?
– To była dla mnie dobra lekcja żużla. W Polsce nawet w rozgrywkach na najniższym szczeblu z roku na rok jest coraz trudniej. Trzeba profesjonalnie podchodzić do swoich obowiązków, by móc tu startować. Uważam, że to idealne miejsce na rozwój. Ja z pewnością dzięki startom w barwach Polonii odnotowałem znaczny progres. Ze średniej bliskiej dwóch punktów na mecz mogę być zadowolony, ale jednak – jak już wspomniałem – jest pewien niedosyt, jakieś przekonanie, że mogę w polskiej lidze pokazać więcej niż dotychczas.
– I z tym celem zostajesz w drugiej lidze. Zdecydowałeś się na starty w barwach Kolejarza Opole…
– W dużej mierze o moim wyborze zdecydował opolski tor, na którym dotychczas bardzo fajnie mi się jeździło i na którym zdobywałem wiele punktów. Lubię takie krótkie i szybkie tory. Podoba mi się też to, że mamy zespół z ambicjami, wszyscy chcą walczyć o awans do pierwszej ligi. Chcę być częścią drużyny, która zwycięża mecze, dla której wynik sportowy jest bardzo ważny. Taka motywacja jest bardzo ważna dla każdego sportowca.
– A pytałeś swojego kolegę, Bjarne Pedersena, o opinię o klubie?
– Tak, rozmawiałem z Bjarne przed podpisaniem kontraktu. Miał dobrą opinię na temat funkcjonowania klubu. Z Pedersenem znamy się od długiego czasu. To profesjonalny zawodnik, od którego można się wiele nauczyć. Cieszę się, że będziemy w jednej drużynie.
– W Kolejarzu jest jeszcze dwóch kolejnych twoich rodaków, Mads Hansen i Jonas Seifert-Salk. Co możesz powiedzieć o tych zawodnikach?
– Są to jeźdźcy młodego pokolenia. Z pewnością mają talent, mają też pewne sukcesy na swoim koncie, ale wciąż – jak to młodzi zawodnicy – muszą się jeszcze uczyć. Liczę na ich postępy w polskiej lidze. Jako kolega z drużyny z zainteresowaniem będę obserwował ich rozwój.
– Uważasz, że skład Kolejarza jest na tyle mocny, że można tu mówić o walce o awans?
– Mamy bardzo dobrą drużynę. I spore ambicje. Potrzebujemy tego ciśnienia, tej świadomości, że jedziemy o wysokie cele. Każdy z nas chce wygrywać i taka świadomość jeszcze bardziej nas nakręca.
– Czy masz jakieś hobby poza żużlem?
– Tak. Uwielbiam jeździć na rowerach MTB (Mountain Terrain Bike, czyli specjalistyczne rowery przeznaczone do jazdy po górskich ścieżkach, leśnych szlakach, torach przeszkód – dod. red.). Mamy w Danii pewną grupkę kumpli. Znamy się z torów żużlowych, ale przyjaźnimy się i spotykamy także poza zawodami. Co jakiś czas pakujemy swoje rowery do auta i wyjeżdżamy na tydzień w góry, by sobie pojeździć po nietypowych, trudnych ścieżkach. Zawsze jest przy tym dużo śmiechu, żartów. Wspólna jazda jest zdecydowanie bardziej zabawna, daje więcej przyjemności. Fajnie razem spędzamy czas, a jednocześnie w ten sposób przygotowujemy się do sezonu. Bardzo lubię też biegać. Można powiedzieć, że MTB i bieganie to, obok motorów, moje hobby. To także dobry sposób, by utrzymać dobrą kondycję w okresie zimowym.
– A jak ci się podoba w Polsce?
– Dobrze się czuję w waszym kraju. W Polsce, we Wrocławiu spędziłem na przykład ubiegłoroczne wakacje. Zabrałem tam moją dziewczynę i córeczkę. Spędziliśmy tu cały tydzień i naprawdę nie nudziliśmy się. Jest dużo ciekawych miejsc do zwiedzenia, ludzie są bardzo otwarci i przyjaźni. No i uwielbiam polską kuchnię. Jedzenie macie naprawdę wyśmienite! Zazwyczaj przyjeżdżam do Polski dzień, a nawet dwa dni przed zawodami między innymi po to, żeby sobie dobrze pojeść (śmiech).
– Stawiasz przed sobą nowe cele, wyzwania na zbliżający się sezon?
– Uważam, że mam jeszcze sporo do pokazania w tym sporcie, dlatego wciąż stawiam przed sobą nowe wyzwania. W nadchodzącym sezonie przede wszystkim chciałbym podnieść moją średnią meczową w Polsce i być w gronie najlepszych jeźdźców drugiej ligi. Chciałbym też wywalczyć awans z Kolejarzem oraz dobrze prezentować się w moim duńskim klubie w Holsted.
Życzę więc powodzenia. Dziękuję za rozmowę.
ROZMAWIAŁ: MAREK BODUSZ
ŹRÓDŁO: „Tygodnik Żużlowy” 2020, nr 6.











