Łęgowik: Druga liga wychodzi mi na plus

0
411

Hubert Łęgowik trafił do OK Kolejarza z pierwszoligowego Zdunek Renault Wybrzeża Gdańsk. Choć miniony sezon może uznać za stracony to już w obecnym wraca na właściwe tory. Co o przenosinach do 2.Ligi Żużlowej, opolskim klubie, atmosferze w drużynie i kolejnych meczach myśli Hubert Łęgowik? Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Hubertem Łęgowikiem z Tygodnika Żużlowego.

– Co sądzisz o II lidze?

– Druga liga jest podzielona, ponieważ mamy bardzo mocne zespoły i drużyny nieco słabsze. Żadnego z rywali nie lekceważę, do każdego podchodzę tak samo przygotowany i skupiony, co zresztą widać. Osobiście wolę jechać z mocniejszymi przeciwnikami. Często słyszy się opinie, że gdy są słabsi rywale to człowiek trochę się luzuje, ponieważ będzie łatwiejszy mecz. To nie jest tak do końca, każdy „gryzie tor”, każdy chce zrobić jak najlepsze wyniki. Druga liga – po ciężkim sezonie w Gdańsku – wychodzi mi na plus. Jeszcze raz bardzo dziękuje wszystkim z zarządu za to, że zaprosili mnie do swojej drużyny i mam nadzieję, że będę mógł odwdzięczyć się jak najlepszymi zdobyczami punktowymi. Wiem, że otrzymałem od zarządu oraz trenera duży kredyt zaufania. To dla mnie niezwykle ważne, aby odbudować się po nieudanym z wielu przyczyn ubiegłym sezonie.

– Co możesz powiedzieć o opolskim klubie i zespole?

– Klub jest dobrze zorganizowany pod wieloma względami. Zarząd OK Kolejarza Opole wykonuje świetną pracę, aby zawodnicy mogli skupić się na celach sportowych. Bardzo się cieszę, że mogę współpracować z trenerem Piotrem Żyto. Wraz z trenerem Markiem Mrozem dobrze się dopełniają. Wiemy o jaki cel jedziemy w tym sezonie i każdy z nas wie co ma robić. Będziemy o to walczyć z całych sił.

– W zespole prócz ciebie jest jeszcze trzech wychowanków z Częstochowy, czy to działa na waszą korzyść?

-Razem z Oskarem Polisem i Sebastianem Ułamkiem jeździliśmy sporo w sezonie 2016 w Częstochowie, więc znamy się już trochę. W tym roku jednak każdy z nas jest seniorem i tak naprawdę dla nikogo nie ma już taryfy ulgowej. Niemniej jednak klimat w drużynie jest dobry, a fakt, że w opolskim Kolejarzu jest tylu zawodników z Częstochowy tylko i wyłącznie działa na naszą korzyść. Ponadto wielu kibiców z Częstochowy przyjeżdża do Opola nam kibicować. Tak więc jak widać – całe środowisko żużlowe w Opolu na tym zyskuje.

– Ostatnio miałeś okazję do startu w zawodach z cyklu Speedway Best Pars…

– Na zawody przyjechałem dosyć późno, ponieważ miałem drobne problemy na trasie. Wszystko działo się niejako z marszu. Jestem bardzo zadowolony, że mogłem pojechać w tej imprezie. Świetna organizacja, duża ilość kibiców. Na zawodniku, który jechał w cyklu po pierwszy raz robi to ogromne wrażenie. Jednak mój wynik nie był zbyt korzystny. Kiedy przyjechałem na stadion, zdążyłem zmienić zębatki i trzeba było startować. Popełniłem błąd w ustawieniach, tor rzeszowski różni się od opolskiego, a takie zębatki jakie miałem w Opolu takie miałem na zawodach SBP i wynik był taki, a nie inny. Niemniej jednak wyciągnąłem z niego wnioski, które powinny zaprocentować podczas meczu ligowego.

– Przed wami mecze z Rzeszowem i Rawiczem, jak zapatrujesz się na konfrontację z tymi zespołami?

– Mamy przed sobą dwa ważne spotkania, które na pewno wiele nam powiedzą. Wiemy, że w meczu z Ostrowem czegoś nam zabrakło. Nie chodzi już o samą przegraną ale o styl. Brakowało nam takiego „zęba” i startu, a te elementy na własnym torze powinniśmy mieć wyćwiczone. Po to są organizowane treningi, abyśmy mogli dopasować sprzęt i żeby te elementy powróciły. Jesteśmy dobrej myśli. Pamiętamy o tym, że sezon nie kończy się na jednym przegranym meczu. Z porażek musimy wyciągać wnioski po to, aby w play-offach nie mieć już słabych punktów.

– Dziękuję za rozmowę.

– Korzystając z okazji pragnę podziękować wszystkim moim sponsorom oraz osobom, które mi pomagają i trzymają za mnie kciuki.

Autor: ŁUKASZ JAŻDŻEWSKI

Tygodnik Żużlowy nr 19

Komentarze

komentarzy