Mikołajczak: Z postawy drużyny jestem zadowolony

0
198

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z menadżerem OK Bedmet Kolejarza Opole, Piotrem Mikołajczakiem, który przeprowadził redaktor Damian Kuczyński na łamach portalu speedwaynews.pl. W rozmowie z portalem menadżer naszej drużyny wypowiedział się w kwestii ambicji klubu do startów w pierwszej lidze, współpracy z juniorami Śląska Świętochłowice, a także pomyśle utworzenia drużyn rezerw PGE Ekstraligi.

Damian Kuczyński (speedwaynews.pl): – Za Kolejarzem Opole pierwsze spotkanie i pierwsze pewne zwycięstwo, a wszystko przy udziale sporej grupy kibiców. Jak ocenia pan postawę swoich zawodników?

– Piotr Mikołajczak (menadżer OK Bedmet Kolejarza Opole): – Z postawy drużyny jestem bardzo zadowolony. Zamierzony plan został zrealizowany. Wygraliśmy różnicą dwudziestu punktów. Mecz mógł się podobać, bo była walka na torze, kibice są więc zadowoleni. Jestem usatysfakcjonowany z dyspozycji zarówno seniorów, jak i juniorów. Nie chcę nikogo ganić, gdyż to był dopiero pierwszy mecz. Chłopacy zrobili swoje. Mam nadzieję, że jeszcze Kamil Brzozowski wejdzie na wyższe obroty i już wtedy cała drużyna będzie przynosić radość zarządowi i kibicom.

– Mocne nazwiska w składzie, dobre wyniki sportowe, radość kibiców – to wszystko złoży się na to, że w Opolu będzie „bum” na żużel.

– Mam nadzieję, że tak będzie. Po to przyszedłem do tego klubu, żeby wprowadzić pewne zmiany. Udało się zbudować bardzo fajną drużynę, mocny skład. Na razie wszystko wygląda naprawdę obiecująco. Mam nadzieję, że w końcu uda się coś większego ugrać dla Opola, jako dla miasta i dla kibiców.

– Czy w razie osiągnięcia pełni sukcesu, czyli triumfu w 2. lidze, Kolejarz jako klub, jest gotowy do jazdy w eWinner 1. Lidze?
– Ja jestem, można powiedzieć, tylko doradcą zarządu. Ale z pierwszych rozmów zarządu ze sponsorami wynika, że sponsorzy też tych wyników i sukcesów oczekują. Są wręcz gotowi podwoić swoje wsparcie dla klubu. Tak więc uważam, że Kolejarz Opole byłby gotowy do startu w pierwszej lidze. Prezydent Opola jest otwarty również na zmiany infrastrukturalne, które musiałyby zostać przeprowadzone na stadionie, w razie awansu do wyższej klasy rozgrywkowej.

– Ważną częścią każdej drużyny są juniorzy. W Opolu jest chociażby Mateusz Świdnicki z Częstochowy i Kacper Łobodziński z Grudziądza. A co ze swoimi młodzieżowcami? Pytam też pod kątem współpracy ze Śląskiem Świętochłowice.
– W pierwszym meczu pojechał Mateusz Świdnicki i Kacper Łobodziński. Ja obserwuję treningi, analizuję i wyciągam wnioski. W związku z tym stwierdziłem, że jeżeli ma się ambitne cele, to trzeba było tę formację młodzieżową wzmocnić. Dlatego pojawił się Kacper Łobodziński, jako stałe wypożyczenie. Młodzieży świętochłowickiej w żaden sposób nie skreślam. Z trenerem Basem jasno wyjaśniliśmy sobie, że w pierwszych dwóch meczach jadą juniorzy tacy jak Mateusz, Kacper i teraz w Landshut akurat Bartłomiej Kowalski. Jeżeli chodzi o Śląsk, to ta młodzież jest jak najbardziej brana pod uwagę, a w szczególności Marcel Krzykowski, który robi największe postępy i najmocniej się wyróżnia. On z całą pewnością jest gotowy do walki o skład w naszej drużynie i myślę, że z biegiem czasu na torze się pojawi.

– A co pan jako menadżer 2-ligowego klubu sądzi o pomyśle utworzenia drużyn rezerw PGE Ekstraligi? Powinny one być wcielone do 2. ligi właśnie, czy raczej należałoby stworzyć odrębny format dla tych zespołów?
– Mówi się już od dłuższego czasu o tych drużynach rezerw, ale ja jeszcze nie widziałem stricte zapisu regulaminowego, który mówiłby o ich wprowadzeniu. Nie wiadomo, jak to organizacyjnie ma wyglądać. Natomiast jeśli faktycznie miałyby kluby ekstraligowe wystawić drużyny rezerw, czyli 8 dodatkowych zespołów, w dodatku bez prawa awansu, to myślę że powinno to być zrobione oddzielnie. Na przykład poprzez utworzenie dla tych drużyn odrębnej grupy w 2. lidze, albo może po prostu czwarty poziom rozgrywek dla celów szkoleniowych, żeby ci chłopacy się rozjeżdżali. Bo tu moim zdaniem chodzi przede wszystkim właśnie o aspekt szkoleniowy, a nie walkę ligową o awans.

– Na koniec pytanie o najbliższy mecz. Jedziecie do Landshut, gdzie zapewne większość zawodników będzie startować po raz pierwszy?
– Jedziemy po najwyższe cele, czyli powalczyć o zwycięstwo. Jedziemy optymalnym składem. Jest to dla nas nowy tor. Bardzo długi, bardzo specyficzny owal – 390 metrów, wąski, płaski. W zasadzie oprócz Madsa Hansena i Jacoba Thorssella nikt tam nie jeździł. Będzie to z pewnością nie lada wyzwanie, drużyna z Landshut jest naprawdę mocna. Rywalizacja zapowiada się emocjonująco i ciekawie. Ja liczę, że moi zawodnicy podołają i wynik będzie dla nas korzystny.

źródło: speedwaynews.pl
Autor: Damian Kuczyński

Komentarze

komentarzy