Prezes Dziemba: Wierzę w ten zespół

0
732

Sezon żużlowy zbliża się coraz większymi krokami. Wiadomo już, że nasz klub walkę o punkty 2. ligi zainauguruje 16 kwietnia, goszcząc Unię Tarnów. O tym, co przed drużyną, a co za nią, rozmawiał Łukasz Baliński (opolska360.pl) z prezesem klubu Zygmuntem Dziembą.

Łukasz Baliński: Jest pan zadowolony z kadry, czy coś więcej by można było zrobić w tej kwestii?

Zygmunt Dziemba, prezes Kolejarza Opole: Drużynę buduję się przede wszystkim uwzględniając koszty. Nas stać na taki, a nie inny skład. Powiem szczerze, iż gdy początkowo planowaliśmy nazwiska, to gdzieś tam zakładaliśmy trochę większe wsparcie od miasta, ale jest jak jest i cieszymy się i tak, że włodarze Opola nam pomagają. Co do samego zespołu, to wierzę, że wszyscy będziemy zadowoleni. Liczę na dobre i emocjonujące mecze. Ja jestem optymistycznie nastawiony. Naszym celem minimum jest wejście do fazy play off. A co potem ugramy, to już na plus. Tym bardziej, że wtedy rozpoczyna się niejako cała walka od nowa i kto wie, może wtedy będziemy mogli poszukać wzmocnień. Już teraz choćby jestem zadowolony, że został Oskar Polis, bo to jest taki nasz lider drużyny.

– Pytam też, bo całkiem niedawno pojawiła się plotka, że do drużyny ma dołączyć tak doświadczony żużlowiec jak Adrian Miedziński…

– Nie wiem skąd w ogóle wzięły się takie spekulacje. Na dzień dzisiejszy kadra się nie zmienia. Jedziemy tym samym składem, który zakontraktowaliśmy na długo przed sezonem.

– Było też zamieszanie z menadżerem. Ostatecznie Paweł Tomkowicz nie będzie pełnił tej funkcji.

– To była nasza wspólna, klubu i jego, decyzja. Paweł z powodów osobistych przeniósł się do Warszawy i moim zdaniem nie byłoby możliwości, żeby zaglądał do nas na tyle, ile wymagałaby sytuacja. Na pewno jednak nie ma między nami „złej krwi”. Rozmawiamy dalej, jest kontakt.

– Jest jakakolwiek szansa, że Rune Holta pojedzie u nas?

– Myśmy nigdy nie rozmawiali o tym, żeby on u nas występował. To kolejne spekulacje. Aczkolwiek mogą one mieć związek z Pawłem Tomkowiczem, bo on jest jego menadżerem. Fakt, Holta ma u nas kontrakt „warszawski”, ale my na razie mamy skład dobry. Mamy swoich juniorów i będziemy chcieli bardziej ich w tym roku pokazać. Tak, żeby objeździli się na naszym torze i wykazali w razie potrzeby.

– Zespół opuściło z kolei paru zawodników. Którego Panu będzie najbardziej brakowało?

– Myślę, że każdy chciał jechać jak najlepiej, zdobywać jak najwięcej punktów, ale czasem pewne rzeczy układają się inaczej. Pewnie przydałby się Jacob Thorssell w formie. Finały nie udały się także jemu i to też był dla nas czas, żeby coś zmienić. Jestem też mimo wszystko zaskoczony tym, że Adrian Cyfer odszedł, bo myślałem, że jeszcze jeden sezon u nas pojedzie. Tak przynajmniej rozmawialiśmy, ale dostał bardzo dobrą propozycję z PSŻ Poznań, gdzie jest 1. liga i to było dla niego priorytetem.

– Jaki budżet mieliście poprzednio i jaki macie teraz?

– W tamtym sezonie wydaliśmy ponad 3 miliony zł. W tym roku będzie przybliżona suma, ale gdybyśmy chcieli takich zawodników, z którymi żeśmy rozmawiali, to by trzeba dzisiaj mieć budżet około 5 milionów. I to na 2. ligę. Nie chcemy przepłacać. Mam nadzieje, iż kibice to zrozumieją. Warto też pamiętać, że nazwiska nie jeżdżą. Jeszcze raz powtórzę: myślę, że nie mamy złego składu.

– Ostatnimi czasy odciął się pan wyraźnie od „szalonych stawek” na rynku transferowym.

– Nie będziemy obiecywać zawodnikom jakiś nierealnych sum, bo później się okaże, że nie jesteśmy w stanie tego zrealizować, a tego bym nie chciał. I tak te stawki, które my mamy, nie są małe, ale jak czasem słyszę z klubów rywali, ile tam jest płacone, to mogę stwierdzić, iż są to kwoty na 1. ligę. Nas po prostu nie stać na takie wypłaty, dlatego cały czas poszukujemy sponsorów, pieniędzy na rynku. Po to, żeby ten żużel w Opolu się utrzymał, bo to jest naprawdę bardzo drogi sport. Bez wsparcia samorządów nie bylibyśmy w stanie utrzymać tego klubu i sportu w naszym województwie, a wiemy, że żużel jest tutaj lubiany i ma największą frekwencję ze wszystkich sportów.

– Na start sezonu będzie Turniej o Złoty Kask, a docierają głosy, że są jakieś kłopoty z torem? Odwołano sparingi.

– Pogoda pokrzyżowała szyki w trakcie stosownego przygotowywania nawierzchni. To jednak przeszłość, wszystko jest już w porządku. Tor jest ułożony i przygotowany, a przecież do 10 kwietnia jest jeszcze sporo czasu. Już się nie możemy doczekać tej imprezy. Przyjadą najlepsi zawodnicy. W tamtym roku było ponad 5.5 tysiąca ludzi i teraz liczymy na podobną frekwencję. Oby tylko pogoda dopisała. Potem zapraszamy wszystkich kibiców na 16 kwietnia, kiedy zainaugurujemy ligowe ściganie. Ten dzień jest już pewny. Czekamy tylko na ustalenie dokładnej godziny.

– Czyli czarne chmury, które zawisły nad klubem po poprzednim sezonie, zostały przepędzone? Wszak jeden z działaczy zasugerował wówczas, że w 2023 roku żużla w Opolu może nie być.

– To było chyba zwykłe rozgoryczenie, bo kolejny raz przegraliśmy w finale i pewnie puściły nerwy. Na pewno kolegę to poruszyło w jakimś sensie, jak każdego z nas, ale nie wyobrażam sobie, żeby nie było żużla na mapie naszego regionu. Zarząd tego nie chce, kibice tego nie chcą, a oni są najważniejsi. Zawsze przychodzą na mecze, czy jest dobrze czy jest źle. Cały czas pracujemy, rozwijamy się i czekamy co ze stadionem. Prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski obiecał, że w 2024 roku pomoże przy generalnym remoncie. Projekt już długo czeka. To na pewno nie może być tak, że włodarz tak dużego miasta coś obiecuje, a potem się z tego nie wywiązuje. Aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że trzeba trochę poczekać. Rozmawialiśmy o tym, że teraz budowany jest stadion Odry i w tym samym czasie, w takim mieście jak nasze, nie można prowadzić jednocześnie dwóch tak dużych inwestycji, co ja rozumiem.

– Zamieszanie licencyjne jednak było. Podobno musiał pan sięgnąć do swojej prywatnej kieszeni by uregulować zaległości?

– Tak jest, niestety, co roku. Te przegrane finały kosztowały nas dużo pieniędzy i to nie tylko mnie, ale to już jest przeszłość. Wszyscy pomagamy, mówię to w imieniu całego zarządu, jeżeli jest taka potrzeba i możliwość.

– Czyli wciąż ma pan serce do żużla?

– Żużel jest piękny, tylko kosztuje ogromne pieniądze. To jest drogi sport, jeden z droższych, ale bądźmy dobrej myśli, iż ten rok będzie dobry dla speedwaya w Opolu. Faktycznie, zdarzyło mi się parę razy powiedzieć w nerwach, że już mam dość, ale jednak człowiek się uspokoi i wraca. To taki mój mały narkotyk.

To ile razy miał pan ochotę „rzucić to w diabły”.

– Oj, zdarzało się, choćby po tych ostatnich finałach (śmiech). Niemniej też nie jest łatwo czasem słuchać krytyki. Jak ktoś uważa, że wie lepiej, to niech przyjdzie i spróbuje, ale od razu mówię, że nie jest to proste. W zarządzie pracujemy wszyscy społecznie, nikt nie zarabia pieniędzy. Kolejarza nie stać na to. My jeszcze łożymy na to od siebie, żeby ten sport istniał w Opolu, w naszym województwie. Dlatego tak człowiek jeździ za tymi sponsorami. Nie tylko ja, jako prezes, ale inni również mocno się w to angażują.

Rozmawiał: Łukasz Baliński
źródło: opolska360.pl

Komentarze

komentarzy