Sekula: Kibiców przyciągają swoi zawodnicy

0
353

Nasz wychowanek, a obecnie trener OK Bedmet Kolejarza Opole – Marcin Sekula cieszy się zainteresowaniem mediów po objęciu nowego stanowiska. W najnowszym wydaniu Tygodnika Żużlowego pojawił się wywiad z Marcinem. W rozmowie z redaktorem Łukaszem Jażdżewskim opowiada o planach na sezon 2022.

– Rozmawiamy na początku 2022 roku, czego tobie życzyć prócz zdrowia, które jest potrzebne nam wszystkim?

– Spełnienia moich i naszych klubowych, drużynowych marzeń oraz szczęścia, ponieważ ono jest zawsze potrzebne w tym sporcie.

– Kiedy padła propozycja zarządu Kolejarza abyś objął drużynę, czy możesz zdradzić trochę klubowej kuchni?

– Było to w okresie kiedy Piotr Mikołajczak ogłosił, że kończy swoją przygodę w Opolu. Międzyczasie pojawiły się zapytania, a że już wcześniej oznajmiłem, że ten rok jest dla mnie rokiem powrotu do domu, to rozmowy się rozpoczęły. Wracam do domu po kilku latach pobytu za granicą, ja chciałem, klub chciał i tak dogadaliśmy się. Będę mógł więcej czasu poświęcić żonie i rodzinie. Wspólnie chcemy kontynuować rodzinne tradycje, nasze pociechy zaczynają stawiać pierwsze kroki w tym sporcie, na razie jest to dla nich forma zabawy i zobaczymy co będzie dalej.

– Czy miałeś wpływ na konstrukcję zespołu czy dostałeś do ręki gotowy już zespół?

– Tak, konsultowaliśmy pewne decyzje ze sobą, również rozmawiałem z zawodnikami, więc poniekąd miałem na niego wpływ.

– Czy oprócz pierwszego zespołu będziesz prowadził również szkółkę?

– Skupię się zarówno na pierwszym zespole jak i na szkółce.

– Na początek pojedynek w Rzeszowie, potem przerwa i dopiero mecz u siebie. Terminarz w tym roku nie rozpieszcza?

– Jest jak jest, już się tego nie zmieni. Z tego wynika, że po wyjeździe do Rzeszowa będziemy mieli więcej czasu dla siebie, jeżeli poszłoby coś nie tak i więcej okazji do potrenowania na swoim torze.

– Czy przed sezonie planujesz zgrupowanie ….

– Jest pomysł tygodniowego zgrupowania w górach, ale czy to wyjdzie – zobaczymy. Rozmawiamy drugiego stycznia i tak naprawdę wszystko dopiero wraca do normalności po świętach i nowym roku. Jestem jak najbardziej za, aby spotkać się z zespołem przed sezonem i potrenować.

– … pozostajesz w kontakcie z zawodnikami?

– Tak, oczywiście, że mam kontakt z zawodnikami. Przynajmniej raz na dwa tygodnie dzwonimy czy piszemy. Kiedy akurat nie uczestniczę w treningach szkółki to staram się pozostawać w kontakcie.

–  W tym roku minie dwadzieścia lat od twojego ligowego debiutu. W 2002 roku według relacji medialnych na inauguracyjny mecz z Rybnikiem przyszło ponad sześć tysięcy osób. W minionym sezonie na finale z Landshut obiekt przy ul. Wschodniej odwiedziło ponad pięć tysięcy. Co według ciebie jest potrzebne, aby przyciągać publiczność na stadion?

– Dobra jazda i dobre wyniki zespołu i – podkreślę tutaj ten punkt naprawdę grubą kreską, aczkolwiek będzie to ciężkie do zrealizowania w tym roku – swoi zawodnicy. Wydaje mi się, że kibice prędzej przyjdą liczniejszą grupą na swojego zawodnika, niż jeźdźca spoza Opola. Przyciąganie kibiców na stadion to temat rzeka, trzeba w najbliższych tygodniach nad tym usiąść i marketingowo zacząć działać, ponieważ należy nie tylko walczyć o kibiców, a również o sponsorów, aby pojawiały się nowe twarze. Jest to temat nad, którym musimy popracować i jeśli będę mógł służyć swoją pomocą to jak najbardziej pomogę.

– Wygląda na to, że będziesz kontynuował to co rozpoczął Krzysztof Bas…

–  Tak, oczywiście mamy grupkę około dziesięciu – dwunastu chłopaków jeżdżących na sto dwudziestkach piątkach  czy to już praktycznie nadających się – po drobnych szlifach –  na licencję. Pracy jest multum, jednak tak jak już wspomniałem w jednym z wywiadów nie chcę obiecywać złotych gór. To jest sport, a nie matematyka i tu nigdy nie będzie tak, że dwa dodać dwa jest cztery. To jest żużel. Chcę robić swoje, szkolić młodzież najlepiej jak potrafię, zgrać pierwszy zespół, aby to był jeden wielki monolit i jechać o jak najlepszy wynik.

– Jaki masz sposób na przyciągnięcie młodych do szkółki?

– W planie mam różne działania. Odwiedziny w szkołach w Opolu i poza miastem. Chciałbym kontynuować taką tradycję, kiedy to jeszcze za czasów trenera Mariana Spychały jeździliśmy po szkołach i zachęcaliśmy młodych chłopaków. Pokazywaliśmy motor i krótkie filmiki, zapraszaliśmy ich na trening. Trzeba wyjść naprzeciw i przyciągnąć ich do żużla.

– Czy po sezonie 2014 masz w Opolu – jak mawiają w amerykańskich filmach „niedokończony biznes”?

– Oczywiście, chciałbym go dokończyć z pozytywnym skutkiem, dla klubu i miasta. Jak już wspomniałem czeka mnie dużo pracy, ale będę robił wszystko, aby na koniec sezonu kibice byli zadowoleni.

– Prezesi nie ukrywają, że w każdym sezonie walczą o awans i tym razem nie powinno być inaczej, czy stawiasz sobie jakieś cele na nadchodzący sezon?

– Żadnych deklaracji nie chcę składać, będę starał się robić wszystko, aby po sezonie kibice byli zadowoleni.

– Spoglądając na drugą ligę to można zaryzykować tezę, że stery przejmują młodzi menadżerowie i trenerzy. M.in. w Poznaniu jest Adrian Gomólski, w Rawiczu Piotr Świderski, w Opolu ty.

–  To bardzo cieszy, z Adrianem dzwoniliśmy do siebie i składaliśmy sobie życzenia na nowy rok, życzyliśmy sobie wszystkiego dobrego i zaciętego boju na torze – oczywiście po przeciwnych stronach. Uważam, że zmiana pokoleniowa jest widoczna.

– Co chciałbyś przekazać opolskim kibicom?

– Chciałbym, aby wszyscy kibice trzymali mocno kciuki, aby swoim dopingiem uskrzydlali nas w osiąganiu jak najlepszych wyników i aby nadchodzący sezon był dla nas szczęśliwy.

Autor: ŁUKASZ JAŻDŻEWSKI
Źródło: Tygodnik Żużlowy

Komentarze

komentarzy