Patryk Malitowski ostatni raz w barwach KMŻ Motoru Lublin zaprezentował się 17 maja. PóĽniej został odsunięty od składu. Po prawie dwóch miesiącach przerwy w startach związał się z Hawi Racing Team Opole i w barwach tej drużyny walczy o młodzieżowe drużynowe mistrzostwo Polski. Ma za sobą dwa udane występy w Ostrowie Wlkp. i w Opolu.

– Czy miałeś obawy, kiedy wracałeś do rywalizacji z zawodnikami?

– Powrót na tor po przerwie zawsze wiąże się z pewnymi obawami, bez względu na to, ile ta przerwa trwała. Walczyć przecież trzeba z zawodnikami, którzy są w sportowym rytmie i występują regularnie w zawodach. Ja w lipcu zacząłem sezon od początku i jest to dziwna sytuacja, do której muszę się przystosować. Moja pewność siebie jest jeszcze trochę mniejsza niż wówczas, gdy startowałem bez przerwy. Ale dobry wynik osiągnięty już w pierwszej rundzie drużynowych mistrzostw Polski z pewnością mnie podbudował. Zrobiłem pierwszy krok do przodu. Teraz wiem, w którą stronę się dalej kierować, by moja postawa była jeszcze lepsza. Przede wszystkim potrzebna jest regularna jazda. Jestem pewien, że z każdym występem moja pewność siebie będzie wzrastać.

– Jak mentalnie przygotowywałeś się do powrotu na tor?

– Brak pewności spowodowany przerwą w startach skutkował w ostatnim czasie upadkami, czy to w Slanach, czy podczas treningu w Opolu. Dlatego też koncentrowałem się przede wszystkim na tym, by przejechać zawody do końca bez kolejnych kolizji. Nie wywierałem na sobie presji. Założyłem, że wyniki będą sprawą drugorzędną. Takie podejście przyniosło dobre skutki. Wywalczyłem przecież sporo punktów.

– Masz satysfakcję, że udanymi występami „utarłeś nosa” działaczom z Lublina, którzy odsunęli cię od składu?

– Nie o to tutaj chodziło, nie przejmuję się opinią lubelskich działaczy. Oni na mnie nie postawili, a szansę dał mi klub Hawi Racing Team. Cieszę się, że odwdzięczyłem się skuteczną jazdą. Dziękuję działaczom z Opola za to, że chcieli mnie pozyskać, że zaufali mi.

– Dlaczego wystąpiłeś tylko w dwóch spotkaniach ligowych KMŻ Motoru Lublin?

– Działacze Motoru Lublinie zakontraktowali wielu zawodników, którzy rywalizują o miejsce w składzie drużyny. Po jednym, czy dwóch słabszych wyścigach zawodnik zostaje odsunięty od składu. Wiadomo, że w drugiej lidze nie ma zbyt wielu spotkań i udział w każdym meczu jest bardzo ważny. W mojej opinii tak częste roszady w składzie nie służą budowaniu dobrej atmosfery w drużynie, zawodnicy czują się zagrożeni, słabsza predyspozycja w jakimś wyścigu potęguje stres, że nie pojadą w kolejnych zawodach. Rywalizacja jest potrzebna, ale nie aż tak duża jak w Lublinie. Ja sezon ligowy na polskich torach mam stracony i dlatego szukam innych okazji do jazdy. Mam nadzieję, że będę ich miał jak najwięcej. A w przerwie zimowej okaże się, co dalej. Z pewnością będę nadal jeĽdził na żużlu, ale w której lidze i w jakiej drużynie, to się dopiero okaże.

– Mówisz, że sezon w polskiej lidze masz stracony. Czy to oznacza, że nie będziesz już walczył o miejsce w składzie lubelskiej drużyny oraz że nie wchodzi w grę wypożyczenie cię do innego klubu?

– Jeden z klubów pierwszoligowych zgłosił się z propozycją wypożyczenia mnie, ale nie doszło ono do skutku. Warunki postawione przez lubelskich działaczy były nie do spełnienia. Sezon w barwach lubelskiej drużyny również uważam raczej za zamknięty.

– W naszej lidze miejsce polskich zawodników często zajmują obcokrajowcy nie zawsze prezentujący wyższy od nich poziom. Skąd przekonanie niektórych działaczy, że „obcy” jest lepszy niż „swój”?

– Nie wiem, skąd to się bierze, ale rzeczywiście niektórzy prezesi są przekonani, że zawodnik zagraniczny zawsze będzie dwa razy lepszy niż zawodnik polski. Dlatego stawiają na obcokrajowców, proponując im znacznie lepsze warunki niż polskim jeĽdĽcom. Ja takim działaczom gratuluję i życzę powodzenia.

– Czy bierzesz pod uwagę możliwość występów w lidze zagranicznej?

– Jak na razie nie brałem udziału w żadnych zawodach, w których mógłbym się pokazać poza turniejem par w Slanach. Mam podpisany kontrakt w lidze czeskiej i pewnie wystąpię jeszcze w jakiś zawodach. Jeżeli moja forma będzie rosła i pokażę się z dobrej strony, to być może skończy się to propozycją występów w spotkaniach ligowych.

– Wystąpisz w kolejnych rundach młodzieżowych drużynowych mistrzostw Polski w barwach opolskiej drużyny?

– Tak, będę nadal jeĽdził w barwach Hawi Racing Team. Postaramy się o kolejne niespodzianki.

– Działacze Hawi Racing Team planują w przyszłym roku wrócić do rywalizacji ligowej. Czy proponowali ci starty w ich drużynie?

– Nie rozmawialiśmy na ten temat. Decydujące rozmowy będą prowadzone zimą.

– Dziękuję za rozmowę.

– Również dziękuję, a przy okazji chciałbym też podziękować moim sponsorom, którzy mimo trudnego dla mnie sezonu cały czas są ze mną – Firmie Reall, DRG Agro Group, Centropol, Indygo, Alexdom, WebGoldBusiness, Miastu Dzierżoniów, Gminie Jelcz-Laskowice, Piekarni Hert.

ROZMAWIAŁ: MAREK BODUSZ
Ľródło: „Tygodnik Żużlowy” 2015, nr 30.

Komentarze

komentarzy