Sebastian Kowolik swoją przygodę ze sportem żużlowym zaczynał w Świętochłowicach. Startował także w klubach z Częstochowy, Rybnika, Łodzi i Opola. Barw Kolejarza bronił przez dwa sezony w latach 2004-2005.

O tym jak wspomina starty w Opolu, Sebastian mówi:

Dwa lata spędzone w Opolu wspominam bardzo miło. Szczególnie sezon 2004 był bardzo szczęśliwy. Awansowaliśmy do I ligi, a ja wykręciłem jedną z najlepszych biegopunktówek w II lidze. Rywalizacja między zawodnikami była bardzo duża i dostać się do składu też nie było łatwo. Jednak mimo dużej konkurencji – atmosfera była znakomita i stąd dobry rezultat w tamtym sezonie. Sezon 2005 był już gorszy i powróciliśmy do II ligi. Jednak oba sezony wiele mnie nauczyły i pomogły mi się rozwinąć jako zawodnikowi.

sebastian kowolik
Sebastian Kowolik w pierwszoligowym Kolejarzu Opole (2005r.)

– Jak z perspektywy czasu oceniasz decyzję o podpisaniu kontraktu w Opolu, czy był to dobry wybór?

Myślę, że jak najbardziej. Bardzo się zżyłem z zawodnikami i zarządem w Opolu i do dziś mamy ze sobą dobry kontakt. Przez te 2 lata dużo się nauczyłem i na pewno nie żałuje swojej decyzji. 

sebastian kowolik
Kowolik przed Adamem Pietraszką i Januszem Ślączką

– Jak oceniłbyś atmosferę jaka wówczas panowała w drużynie i czy utkwił Tobie w pamięci jakiś szczególny moment?

Tak jak już wspominałem atmosfera była znakomita. Na pewno duży wpływ miał na to i zarząd, trener, jak i sami zawodnicy. Wszyscy potrafili się ze sobą zgrać i stąd te dobre wspomnienia. Tych ciekawych momentów było wiele. Szczególnie jak mecz był na styku, ale również te spoza meczu- podczas treningów, czy na zimowym zgrupowaniu. Jednego najlepszego momentu jednak chyba nie potrafię określić.

sebastian kowolik
Piotr Rembas, Sebastian Kowolik i Adam Pawliczek w Krośnie (2004r.)

– Czy utrzymujesz kontakt z innymi zawodnikami, którzy startowali wówczas w Opolu?

Może bezpośrednio sie nie spotykamy na jakiś spotkaniach poza torem, przede wszystkim z faktu, że wszyscy mieszkamy w różnych rejonach Polski, ale telefony mam chyba do wszystkich zawodników, z którymi startowałem. Czasami do siebie dzwonimy, ale najlepszą okazją do pogadania jest moment podczas zawodów.

– Czy nadal interesujesz się żużlem i chodzisz na mecze, czy też jak wielu innych zawodników, po zakończeniu kariery odsunąłeś się od tego sportu?

Nadal interesuję się żużlem i bacznie obserwuje wyniki osiągane zarówno przez Opole,  jak i przez jego zawodników. Na zawody od czasu do czasu przyjeżdżam by i pooglądać żużel, ale by również pogadać ze starymi kolegami. Moja kariera nie została zakończona świadomie, lecz przez kontuzję ręki i nie do końca  pogodziłem się jeszcze z faktem, że już nie będę jeĽdził. Stąd też dalej w moim garażu są 2 motocykle, na których mam jeszcze nadzieje pojeĽdzić. Na pewno jednak nie będzie już to jazda wyczynowa, ale dla własnej przyjemności.

sebastian kowolik
Opolanie – Trumiński i Kowolik przed rybnicką parą Druchniak – Romanek

Sebastian zdradza także czym się obecnie zajmuje.

Od trzech lat prowadzę firmę transportową i spedycję. JeĽdzimy głównie po Europie Zachodniej. Stąd też nie mam za dużo czasu na rozrywki, a praca zajmuję mi większość dnia w ciągu tygodnia. Weekend staram się poświęcić rodzince, a w sezonie próbuję sie wyrwać na jakiś mecz do Opola, Rybnika, czy Częstochowy. Niedawno miałem juz chyba ostatnią operację kontuzjowanej ręki i może w przeciągu pół roku będzie już prawie całkiem sprawna. Wtedy będę mógł wreszcie wsiąść z powrotem na motocykl i pokręcić kilka kółek.

Rozmawiał: Bili

Komentarze

komentarzy